Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miód. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 grudnia 2009

Sałatka z pomidorami, kurkumą i rokpolem


Oto druga sałatka, której miałem okazję spróbować latem 2008 roku i potem kilka razy samemu zrobić.


Składniki (dla czterech osób):

6 pomidorów
200 gram sera rokfor
2-3 łyżeczki kurkumy

Sos vinaigrette taki jak do poprzedniej sałatki ale bez tymianku i sosu sojowego, a jasny ocet winny zamiast ciemnego balsamico, za to z łyżeczką soli morskiej, no i może z 1-2 ząbkami czosnku więcej. Kwestia gustu i smaku. Trzeba próbować i dosmaczać.




Pomidory kroję w ósemki i na pół, a ser w kostkę. Wszystko zalewam winegretem i wsypuję kurkumę. Mieszam. Gotowe!

Genialne.


środa, 30 grudnia 2009

Sałata z vinaigrette'em sojowo-tymiankowym


Cały myk polega na tym, że wystarczy zrobić sos winegret. Sos ów przygotowuje się praktycznie tak samo jak każdy inny tego typu, ale z małymi wyjątkami...


Składniki na polanie sałaty dla 4 osób:

2 główki strzępiastej sałaty (może być też zwykła)
2 łyżki miodu
sok z jednej cytryny
2 łyżeczki musztardy
4 łyżki octu balsamicznego ciemnego
3 ząbki czosnku
oliwa z oliwek extra virgin (8 łyżek)
tymianek (łyżeczka, półtorej)
4-6 łyżek sosu sojowego


Liście sałaty myję, płuczę i suszę. Ja używam do suszenia takiej miski w której się kręci plastikowe sitko - genialne i szybkie urządzenie - ale można też mokre liście ułożyć na suszarce, czy ręcznikach papierowych. Sposób suszenia jest dowolny byle był skuteczny.



Przygotowanie sosu vinaigrette.
Ostatnio wpadłem na pomysł, żeby sos taki mieszać/mielić ręcznym blenderem, szczególnie wtedy kiedy dodaję do niego czosnek i jakieś zioła. Wszystko trwa błyskawicznie, sos staje się gęstszy, bardziej zwarty, bo się trochę napowietrza, a czosnek mieli się na jednolitą masę. Oczywiście też można to wymieszać ręcznie (szczególnie pamiętając, żeby oliwę dodać na samym końcu), ale dużo uwagi powinno się poświęcić by drobniutko posiekać czosnek, a zioła w moździerzu utrzeć w pył.

Tak więc, do wygodnej miski albo naczynia do ręcznego blendera, wyciskam sok z cytryny, dodaję balsamico, musztardę (używam sarepskiej) i miód. Obieram czosnek i w całości wrzucam do reszty. Wsypuję tymianek i wszystko miksuję. Następnie dodaję sos sojowy i znowu mieszam.

Takie sosy zawsze robię "na oko". Ciągle smakuję i dodaję w trakcie te składniki, których mi jeszcze brakuje. Jeśli więc, brakowało by w tym wypadku soli, to dodałbym jej lub wlał łyżkę sosu sojowego więcej. I spróbował ponownie!

Kiedy sos jest tak intensywny w smaku, jak chcę by był (biorąc małą poprawkę na to, że po dodaniu oliwy trochę złagodnieje), wlewam oliwę i jeszcze raz wszystko wymieszam przy użyciu blendera. Wkładam winegret na 15 minut do lodówki, by składniki się przegryzły. W tym czasie sałatę rwę na spore kawałki i wrzucam do dużej miski. Polewam wszytko sosem i przemieszawszy... radośnie pałaszuję ;-).



Sos sojowy i tymianek nadają sałacie delikatnego ziemisto-korzennego posmaku. Zupełnie niespodziewanego, zapewniam! Moim zdaniem zjawiskowe połączenie. Coś wspaniałego!

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Przewodnik po miodach


Miód może być gęsty lub płynny, jasny lub ciemny. Najpopularniejszy we Francji jest miód akacjowy, bardzo słodki, płynny, jasnozłoty. Biały miód z Gatinais, zyskał sławę dzięki esparcecie. Miód z Gatinais wciąż można dostać, ale esparcety prawie już nie ma. Gęsty i blady miód prowansalski zawdzięcza swój upajający zapach lawendzie. Biały jak kość słoniowa miód z Narbony za czasów Rzymian uchodził za najlepszy w Galii, a to dzięki rozmarynowi, który nadał mu czar i przekazał swoje właściwości lecznicze, przyśpieszające trawienie. Przybyli z Tunezji legioniści zainstalowali pierwsze ule w Aude, żeby zająć się czymś podczas wymuszonej bezczynności. Początkowo tylko konsulowie mieli zaszczyt spożywać ten miód.

Miód tymiankowy, bardzo ciemny i ostry, we Francji zbiera się w Prowansji. Bardziej jeszcze od miodu z Narbony Rzymianie cenili miód grecki - słynny miód z gór Hymet, przysmak bogów. I w jakimś sensie był to miód boski: sprzedawano go na świętej drodze do Rzymu (Via Sacra) w sklepach z artykułami luksusowymi; mimo obowiązującej w mieście surowej reglamentacji nagminnie fałszowano towar. Sprytni pszczelarze stawiali ule na polach tymianku na półwyspie albo wypełniali naczynia skoncentrowanym naparem. Wergiliusz doradzał (Georgiki, Pieśń IV) warzenie miodu w winie.

Miód wrzosowy, brązowy i ostry, pochodzi z Landów, gryczany, również ostry, z Bretanii, ale nie ma go już wiele, bo uprawę gryki zarzucono. Z gryczanego miodu wyrabiano pierniki.

Świerkowy miód odznacza się tym, że jest dziełem nie wyłącznie pszczół. Podobnie bowiem jak mrówki i biedronki, pszczoły "doją" mszyce żyjące w soku drzew żywicznych, te zaś tak się tym sokiem napychają, że wypluwają go w postaci spadzi. W upalne lata, zwane "latami mszyc", dęby, bzy, lipy czy zboża wprost ociekają spadzią. Nawet w Paryżu, w 1976 roku, z drzew w alejach i Lasku Bulońskim zielonkawy syrop kapał na głowy przechodniów i dachy samochodów.

Do tych gatunków francuskiego miodu trzeba dodać, spośród najbardziej znanych, miód hiszpański, o którym już mówiliśmy, węgierski akacjowy oraz oczywiście grecki, podlegający we Francji i w krajach Wspólnego Rynku surowej reglamentacji, a także meksykański, który produkują pszczoły pochodzące z Europy - jest on tani ze względu na tanią siłę roboczą w tym kraju i bardzo ostry w smaku, jak wszystkie miody z krajów tropikalnych. Tak samo jak to jest z winami, miody mają swoje zastrzeżone nazwy, gwarantujące wysoką jakość produktu. Dobry miód nigdy nie jest za drogi. Na etykietce zaznacza się jego pochodzenie, region i gatunek kwiatów oraz sposób, w jaki został zebrany; nie poddaje się miodu żadnej obróbce przemysłowej. Otoczenie uli, jeszcze naturalne, bogate w dziko rosnące kwiaty, pozbawione przemysłu i oddalone od ruchu drogowego, nadaje miodowi zupełnie inną jakość, niż mają rośliny uprawne przy użyciu nawozów sztucznych, zanieczyszczone kurzem i wyziewami benzyny. (...)

Miód  zbiera się w najpiękniejszej porze roku. Pierwsze, najcenniejsze miodobranie ma miejsce między majem a lipcem, kiedy pszczoły piją nektar z pierwszego kwitnienia. Drugi zbiór odbywa się w ostatnich dniach lata. Opróżnia się ule, gdy słońce stoi w zenicie, w pogodny dzień, kiedy "młódź pszczelna wypuszczona cieszy się swobodą", jak mówi Wergiliusz i dodaje, że gdy zbiera się na deszcz, pszczoły nie oddalają się od ula, a gdy podnosi się wiatr, nie śmią wzbić się w powietrze. (...)

Pszczoły wolą tereny zalesione. Z łatwością znajduję tam kwiaty, z których zbierają nektar i pyłek, oraz pąki, skąd biorą żywicę. Pierwsze magazynują, przerabiając nektar na miód, swoje zwykłe pożywienie. Pyłkiem karmią larwy. Propolis (greckie: 'pro' - przed, i 'polis' - miasto) wyprodukowany z żywicy służy do budowy muru-zapory, solidnie broniącej wejścia do ula, i do wszelkich reperacji. Pszczoły wydzielają też wosk do budowy plastra oraz żel królewski, zdumiewającą substancję, dzięki której larwa może, jeśli to konieczne, zyskać płeć i stać się królową, płodną matką roju. 


- "Historia Naturalna i Moralna Jedzenia", Maguelonne Toussaint-Samat, LAROUSE, Wydawnictwo WAB, 2008

Moja Odyseja Kuliarna wzięła udział w konkursie na Bloga Roku 2009!

Salve!

Głosowanie zakończone.

Odyseja Kulinarna doszła do III etapu konkursu “Blog Roku 2009″! Wszystkim, którzy mnie wspierali i głosowali na ten blog, bardzo dziękuję!!! Cieszę się, że udało mi się przejść (dzięki Wam) tak daleko!

No i zapraszam wszystkich, rzecz jasna, do czytania...

Tymczasem..., borem, lasem ;-).