Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kapary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kapary. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 stycznia 2010

Penne con olivo e cappero


Nie ma to jak sobie samemu pogotować, czyż nie? Jaka to radocha kiedy coś spadnie na podłogę i nie trzeba tego od razu podnosić? Jakie to szczęście, że nikt nie widzi, jaką nieskończoną i nieokrzesaną energię można poczuć gotując samemu... Cieszy potwornie! ;-)

Pasta Italiana. Penne con olivo e cappero. Makaron penne z oliwkami i kaparami.

Ot, przegląd tygodnia. Danie niebywale proste, esencjonalne i szybkie. Zostały Ci jakieś oliwki? Masz słoik kaparów? I kilka cebul? Czosnek też by się przydał..., jest?


Dobra... Oto składniki dla dwóch osób:

- 2 cebule lub sześć szalotek
- 1/3 słoika zielonych oliwek
- 1/3 słoika czarnych oliwek
- 1 słoiczek kaparów
- 4 ząbki czosnku
- papryczka chilli - taka, która jedynie nadaje ostrości potrawie ;-)
- oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia
- świeżo mielony czarny pieprz (znowu - Sic!)
- po szczypcie bazylii i cząbru

Wystarczy.




 Siekam cebulę i podsmażam by się zeszkliła. Dorzucam oliwek pokrojonych w talarki (nie kupuję takich gotowych, bo są gorszej jakości - kroję je sam). Następnie siekam drobno czosnek i papryczkę chili. W tym samym czasie gotuję penne. Kiedy oliwki zaczną się podduszać wrzucam zioła, kapary i kiedy zapachną, też czosnek (...wącham...), dając całości się poddusić. Wszystko podlewam oliwą, by było jej sporo. Chlust białego wina byłby dodatkowym atutem!

Kiedy makaron dojdzie, a na patelni poczuję spełnienie...

...jest gotowe.

Posypuję parmezanem i wcinam.

sobota, 26 grudnia 2009

Śledzie z kaparami, mango i papają


Śledź dla mnie jest niezwykłą rybą. Nie chodzi mi nawet o jego wyśmienity, wytrawny smak sam w sobie, ale o to, że można łączyć go praktycznie ze wszystkimi składnikami. Śledzie kupuję zwykłe, takie klasyczne supermarketowe Matjasy Listnera.



Śledź, którego ja robię jest delikatny i mniej słony, gdyż marynuję go na początku w mleku przez godzinę, czy dwie. A potem nawet go nie płuczę w wodzie. Mleko obcieka samo bardzo dobrze. Nauczyła mnie tej sztuczki moja babcia. Śledź kruszeje w mleku i traci swą ostrą słoność, staje się delikatniejszy i rozpływa się w ustach. Nabiera też lekko korzennego smaku...

 
Porcja, jaką zazwyczaj przyrządzam:

2 opakowania zwykłych Matjasów
3-4 cebule (mogą być pół na pół białe i czerwone)
słoik kaparów
1 mango
1 papaja
mleko (tyle by zanurzyły się w nim śledzie)
oliwa z oliwek extra virgin
czarny świeżo mielony pieprz


Wrzucam śledzia do mleka. Cebulę siekam w nie za drobną kosteczkę i podsmażam na oliwie, by się zeszkliła. Następnie zdejmuję z gazu i czekam aż wystygnie by móc ją trochę odcedzić z patelnianej oliwy. Odcedzam kapary. Papaję i mango obieram. Papaję kroję w cienkie podłużne paski, a mango obkrajam wokół pestki w plasterki.



Po minimum godzinie wyciągam śledzie z mleka, pozwalam im przez chwilę obciec i kroję na kawałki (4-5 na filecik). Cebulę, kapary i kawałki ryby wrzucam do jednego głębokiego naczynia, zalewam oliwą z oliwek (może być też oliwa palmowa, nadająca miłego czerwonego koloru) i razem mieszam. Następnie układam wszystko na półmisku i obkładam owocami.

Wspaniałe danie! Świeże i radosne. Z jednej strony tradycyjne, a z drugiej nadające nutkę tropikalnej inności. Istna fuzja smaków!

Wesołych Świąt!


poniedziałek, 7 grudnia 2009

Marynowana Sola w salsie kaparowo-oliwkowej


Danie to wymyśliłem próbując coś upichcić z tego co akurat miałem w lodówce. Jakiekolwiek podobieństwo do potraw z książek kucharskich jest przypadkowe.

Zamrożone filety Soli opłukuję w gorącej wodzie, osuszam i zalewam kilkoma łyżkami sosu Teriyaki w naczyniu, w którym ją upiekę. Wstawiam do lodówki na godzinę i od czasu do czasu będę obracał filety by z każdej strony się dobrze zamarynowały. Zamiast Soli można użyć jakiejkolwiek innej białej lub czerwonej nie-wędzonej ryby - pasuje genialnie do łososia. Sos Teriyaki jest świetnym dodatkiem do ryb. Wspaniale je marynuje, powoduje, że szybko kruszeją i są wystarczająco słone, tak że nie trzeba ich już dosalać. Poza tym nadaje mięsu dymnego, ziemnego posmaku, który uwielbiam. 

Kiedy Sola kruszeje w lodówce zajmuję się przygotowaniem salsy kaparowo-oliwkowej. Otwieram butelkę wytrawnego wina (białego lub czerwonego, w zależności od tego na jakie mam ochotę, bo na pewno nie ze względu na rybę). Włączam też piekarnik na 190 stopni Celsjusza, by zaczął się nagrzewać.


Składniki salsy na 4 porcje ryby:

75 gram oliwek zielonych
75 gram oliwek czarnych
100 gram kaparów
3 łodygi selera naciowego
2 mniejsze marchewki
1 czerwona papryka
1 papryczka chilli
6 ząbków czosnku
2 cebule albo 6-7 szalotek
2 małe pomidory
1 łyżka przecieru pomidorowego
1 łyżeczka: cząbru i tymianku
1/2 łyżeczki: estragonu, bazylii oraz słodkiej papryki
oliwa z oliwek extra virgin
pół kieliszka białego wina
czarny pieprz, sól morska





Wszystkie składniki salsy powinny być pokrojone dokładnie i jak najcieniej. Dzięki temu całość nabierze delikatnej konsystencji. Samo smażenie będzie stosunkowo krótkie, co sprawi, że wszystkie składniki będą w ustach wyczuwalne, jędrne i chrupkie, dając miły efekt świeżości.

Pomidory obieram ze skóry i wyjmuję z nich pestki. Obracam rybę. Cebulę (szalotki), selera, marchew, paprykę i pomidory kroję w drobną kosteczkę. Czosnek i papryczkę chilli jeszcze drobniej. Obracam rybę. Kapary lekko siekam, a oliwki kroję w krążki (tak po 3-4 plasterki na oliwkę). Można kupić już pocięte ale zazwyczaj są one trochę gorszej jakości, no i odbieramy sobie przyjemność z ich krojenia :-). Obracam rybę. Sprawdzam smak i aromat wina, czy aby nie skisło i czy nie jest korkowe... Nie jest. Wącham ponownie i biorę drugi łyk dla pewności. Uff! Wszystko OK. Odstawiam kieliszek nieopodal, w zasięgu ręki i zabieram się za pieczenie ryby.

Piekarnik już się nagrzał. Wyjmuję rybę z lodówki, odlewam do zlewu nadmiar nie potrzebnego już sosu Teriyaki z wodą z ryby, aczkolwiek zostawiam odrobinę go na dnie. Skrapiam filety oliwą i na 15-20 minut wkładam do piekarnika.

Cebulę, paprykę, marchew i selera wrzucam na dobrze rozgrzaną oliwę. Po dwóch minutach na patelnię wędrują również oliwki i kapary. Po dwóch następnych kolej na czosnek, chilli, zioła, sól, świeżo mielony pieprz i chlust białego wina. Czekam chwilę by się zredukowało i dorzucam pomidory oraz przecier. Kiedy wino, sok z pomidorów i przecier wyparują, a salsa zgęstnieje,  zdejmuję patelnię z gazu.

Rybę wyjmuję z piekarnika i układam na talerzu. Na wierzch filetu nakładam salsę. Dolewam wina do kieliszka...

Smacznego!

Moja Odyseja Kuliarna wzięła udział w konkursie na Bloga Roku 2009!

Salve!

Głosowanie zakończone.

Odyseja Kulinarna doszła do III etapu konkursu “Blog Roku 2009″! Wszystkim, którzy mnie wspierali i głosowali na ten blog, bardzo dziękuję!!! Cieszę się, że udało mi się przejść (dzięki Wam) tak daleko!

No i zapraszam wszystkich, rzecz jasna, do czytania...

Tymczasem..., borem, lasem ;-).